Kasia i Konrad

15 sierpnia 2021

Nie będę ukrywać, że ten reportaż jest jednym z moich ulubionych z tego sezonu za sprawą emocji, które miały miejsce tego dnia. Mam nadzieję, że poczujesz to, co ja tego dnia, jakbyś Ty też była w centrum tamtych wydarzeń. Ten dzień miał w sobie taką bombę emocjonalną, że ciężko mi koło niego przejść obojętnie. Wzruszam się, gdy widzę te zdjęcia. Uwielbiam w ludziach wrażliwość, bo cudownie wychodzi na zdjęciach. Bo mało kiedy widzi się na błogosławieństwie dwóch dorosłych facetów, który bez słów, wzruszeni, patrzą na Ciebie. Ale też dlatego, że spotkałem dwie artystyczne dusze. A bardzo lubię fotografować artystów. Mam wrażenie, że są bardziej otwarci na świat przez to, jak sami próbują go tworzyć lub zrozumieć przez swoje dzieła. W dodatku, Natalia i Damian (@mr.and.mrs.perfect.day) przygotowali przepiękne dekoracje w kościele i na sali. A bukiet mnie totalnie oczarował.

Tego dnia miałem głębokie poczucie, że muszę zrobić coś innego z Kasią podczas przygotowań. Coś poza klasyczną formą, jeśli można tak to nazwać. Muszę zdradzić, że Młodzi w ogóle nie chcieli relacji z ich przygotowań. Bardziej zależało im na tym, aby zacząć dopiero od błogosławieństwa. Ale nie dałem za wygraną, bo przygotowania  to też czas, kiedy mogę zrobić kilka różnych portretów mojej parze –  zarówno osobno, jak i razem. Aby mieć na to czas, najlepiej zostawić sobie lukę czasową, np 30 min. dla fotografa. Jeśli coś się opóźni, ten czas może być spożytkowany na ważniejsze sprawy. Ale czasem mamy tę “idealną” sytuację, kiedy dwa kwadranse są do  mojej dyspozycji. Próbuję ten czas spożytkować jak najlepiej.

Jak wspomniałem, czułem w kościach, że tym razem muszę to zrobić inaczej. Kasia jest malarką. Dowiedziałem się od niej przed ślubem, że ma swoją pracownię, gdzie maluje. Specjalne miejsce, gdzie przenosi się do innego świata. Uznałem, że nie może być lepszego miejsca, które odda ją w całości i które ma głęboko w serduchu. Postanowiłem, że jak wpadnę do niej rano, poproszę żeby zaprowadziła mnie do tej pracowni, abym mógł się rozejrzeć i pomyśleć jak możemy wykorzystać to miejsce. I tak się stało, chociaż Kasia nie była za bardzo chętna, żeby mnie oprowadzać, bo pracownia była w remoncie i panował w niej artystyczny nieład. Muszę przyznać, że zrobiło mi się trochę smutno. Już wcześniej sobie trochę wyobraziłem, jak chciałbym ją wykorzystać do moich zdjęć. Nie poddałem się. Pomimo tego, że nikt (oprócz mnie) nie widział w tym miejscu potencjału, zacząłem robić swoje (Kasiu, dziękuję Ci, że mi w 200% zaufałaś). Z pomocą Kasi stworzyłem sobie ściankę do portretów.  No i wyszło to, co możecie zobaczyć poniżej. Bardzo lubię te zdjęcia. Nie są przekombinowane. Po prostu cieszę się, że zrobiłem coś innego.

Reszta historii jest już bardziej szalona. Starałem się z niej wyciągnąć najpiękniejsze emocje radości, głębokie wzruszenia, szaleństwo, zapatrzenie, śmiech, troskę czy nawet głupawkę 😉

COMMENTS
EXPAND
ADD A COMMENT