Ania i Mateusz

2 października 2021

Każda historia jest na swój sposób inna. Jedna opowiada historię niezwykłej miłości, której na przeszkodzie stanęły przeciwności losu (mniejsze lub większe), a inna pokazuje, że wielka miłość czasem jest wtedy, gdy wynajmujesz fotografa, żeby na karcie aparatu na zawsze zapisał ten Wasz wyjątkowy dzień, mimo tego że nie lubisz być fotografowany.

Ania i Mateusz otoczyli mnie niezwykłą rodzinną miłością i serdecznością.  Biło od nich ciepło i czułem w głębi serca, że spędzę z nimi dobry czas.

Niektórych, “typowych” dla ślubnych reportaży, momentów nie przedstawiłem w tej historii. Na przykład, ile razy można oglądać zdjęcia grupowe. Nie chcę przez to powiedzieć, że zdjęcia grupowe nie są ważne. Oczywiście, że są! Sam widzę, że to jedne z najważniejszych zdjęć jakie robi się podczas reportażu. To do nich wracamy najczęściej, dlatego też takie zdjęcia zawsze znajdują się w moim pełnym reportażu.. Jeśli będziesz chciała, to napisz do mnie – chętnie wyślę Ci cały materiał z tego dnia. Przez 100 zdjęć można pokazać bardzo dużo. Jednak wiem, że nie wszyscy mają czas (i chęci), żeby oglądać cały reportaż, dlatego tutaj pokazuję najciekawsze ujęcia. Nie chcę Cię zanudzić.

Sam mam ten problem, że oddaję za dużo zdjęć z moich reportaży. Możecie zapytać o to moje pary.  Jak opowiadam o tym innym fotografom, to  łapią się za głowę. Wiadomo, nie każde z moich zdjęć jest dziełem sztuki – jedne są lepsze, drugie gorsze. Chociaż zawsze trudno mi je usunąć – może to zdjęcie, które w mojej ocenie nie jest tym najbardziej udanym, dla kogoś będzie najważniejszym z całego przesłanego materiału? To, co jest tutaj, to taka wisienka na torcie, czy też truskawka, jak mawiał jeden ekspert polskiego sportu.

Jak możesz zobaczyć, ten materiał nie przedstawia wszystkich obowiązkowych punktów ślubu. Niektóre specjalnie okryłem nutką tajemnicy, żeby zwrócić Twoją uwagę na inne, może mniej typowe momenty i zostawić trochę miejsca na Twoją wyobraźnię (spróbuj wyobrazić sobie, co i jak mogło się wydarzyć).

Dziękuję Ci z całego serca, że jesteś tutaj i przeglądasz moje zdjęcia. Nie uważam się za najlepszego fotografa, znam swoją wartość. Chcę po prostu napisać, że jest mi niezwykle miło gdy ktoś pisze, że podobają mu się moje zdjęcia a nawet chce ze mną współpracować i powierza mi sfotografowanie swojego ślubu, czyli jednego z najważniejszych dni w życiu, czy też swojej rodziny.

Miejsce do którego trafiłem dzięki Ani i Mateuszowi to Weranda Przyjęcia. Bardzo lubię Komorów i jego wkład w ślubny “biznes” w postaci niezwykłych miejsc na organizację przyjęcia. Poza Werandą jest także Oranżeria Przyjęcia.  Według mnie są one jednymi z najładniejszych sal weselnych w moim regionie Polski. Bardzo mnie cieszy myśl, że jeszcze nie raz będę mógł tam przebywać i cieszyć się z moimi parami najpiękniejszymi chwilami w ich życiu. W dodatku pośrodku nich jest pizzeria, której smaki są bardzo w moim klimacie ;).

Na ten reportaż zabrałem także drugiego fotografa – Nadię, której prace możecie zobaczyć tutaj. Bardzo chciała wybrać się ze mną na reportaż i nie mogłem jej odmówić, bo jest moją przyszłą panną młodą. Pół żartem, pół serio 😉 Nie przyszłą żoną, tylko przyszłą “klientką”. Wolę uściślić, bo potem dostaję wiadomości: “Marcin, nic nie mówiłeś, że się hajtasz”, a po co robić niepotrzebne zamieszanie “na wsi”. Muszę wspomnieć, że Nadia ma cudownego faceta, a to jak zapowiada się ich sierpniowy ślub i wesele w jurcie koło Krakowa, to opowieść na zupełnie inną historię, która, mam nadzieję, znajdzie się także tutaj 😉 No nie mogę się doczekać ich wielkiego dnia! Dzięki Nadia, że wybrałaś się ze mną do Komorna! Było to dla mnie ciekawe doświadczenie, dziękuję Ci za pomoc, rozmowy i wspólny czas. Chwilę przed przyjazdem do Ani,  wybraliśmy się poszukać odpowiedniego miejsca na first look. Zaplanowaliśmy, że zrobimy przyszłym małżonkom dodatkowy punkt programu, który jeszcze bardziej rozbudzi ich miłość. Przy okazji, jest to dodatkowe 7 minut na zrobienie mini sesji dla Młodych. To, co wydarzyło się tam, macie na zdjęciach. Chwilę później pojechaliśmy na błogosławieństwo. Ten moment pozostawiam już Waszej wyobraźni.

A oto co Ania i Mateusz napisali o naszej współpracy:

“Czasami poznajemy człowieka i nie mamy pojęcia ile dobrego wniesie do naszego życia…

Nie jesteś tylko naszym fotografem, jesteś przyjacielem naszej nowo założonej rodziny. Byłeś najbliżej nas tego dnia i nie czuliśmy, że jesteś kimś ,,obcym”, tylko jakbyśmy się znali od zawsze. To sprawiło, że nasz stres przed całym tym ,,pozowaniem ” zniknął i mogliśmy przeżywać i cieszyć się z tego na co tak bardzo czekaliśmy. ❤ Walczyłeś o jak najlepsze ujęcia, jednocześnie pamiętając o tym, żeby nie ubrudził mi się welon, czy żeby potrzymać mi bukiet jak wsiadałam do auta. Małe gesty, które znaczą tak dużo i które wykonuje tylko prawdziwy dżentelmen. ❤ Do wszystkich odnosiłeś się z szacunkiem i uśmiechem, chociaż byli tacy, co wymagali trochę więcej cierpliwości 😅 Włożyłeś ogrom pracy i serca w te zdjęcia, to widać, bo nawet nie wyobrażaliśmy sobie, że będą tak piękne. Zawierają w sobie wszystko to, na czym nam zależało: nasze emocje, uczucie i radość! Oglądając reportaż, trzymaliśmy się za ręce i przeżywaliśmy wszystko od nowa, tak jak w dniu ślubu. I będziemy mogli przeżywać tak samo za rok, pięć, dwadzieścia, właśnie dzięki Tobie. Będziemy Ci za to wdzięczni już zawsze. Uchwyciłes dla nas wszystko to, czego my nie widzieliśmy, zwróciłeś uwagę na detale, wykonałeś przepiękne portrety członków naszych rodzin, na których tak nam zależało ❤ Kolory, światło, nieoczywista perspektywa: wszystko to zachwycało nas od pierwszego do ostatniego zdjęcia! Ciężko wyrazić słowami jak bardzo jesteśmy wdzięczni za wszystko! Mamy nadzieję, że będziesz dobrze wspominał czas z nami! I życzymy Ci, żebyś czerpał radość garściami ze swojej pracy i uszczęśliwiał jak najwięcej par tak jak nas! A w chwilach zwątpienia pamiętał, że jesteś bombowym fotografem!!! ❤”

Dziękuję! ❤


COMMENTS
EXPAND
ADD A COMMENT